Robert siedział w swoim biurze i słuchał głosu Charlesa przez telefon.
– Panie Zabiński, jak pan myśli, Jacob najpierw poszedł do Zabel Tower. Ale szybko wyszedł. Kendrick musiał go odpuścić. Policja już zabrała Gilberta. Jacob na pewno się wystraszył!
Robert uśmiechnął się i powiedział:
– Dobrze sobie radzisz. Śledź Jacoba, a będzie pod presją. Potrzebuje odwagi, żeby ryzykować.
– Rozumiem. – Cha






