Marilyn stała nieruchomo. Wrześniowy wiatr muskał jej twarz, a ona odgarniała niesforne kosmyki z czoła, emanując samotnością.
W tym samym czasie Robert wyszedł z komisariatu.
Oczy Roberta były przekrwione, bo nie spał całą noc. Spojrzał w kierunku Crown Club i zrobił krok naprzód.
Przed komisariatem stał zaparkowany Rolls-Royce z otwartymi drzwiami. Obok stał szofer w garniturze i białych rękawic






