Nie było żadnych wieści od Grupy Żabińskiego. Mimo że ich ludzie się pojawili, nie wspomnieli o żadnych pomocnych informacjach, w przeciwieństwie do Grupy Zabel, która przyznała się do wszystkiego osobiście.
Robert nie zadał sobie trudu, by się bronić. Po pierwsze, wszelkie argumenty były bez znaczenia, gdy tylko ogłoszono wyniki licytacji. Drugim powodem był fakt, że Robert zauważył znajomą posta






