Marilyn zadrżała lekko, ale nie protestowała, gdy Robert położył dłoń na jej ramieniu. Tylko się zarumieniła.
Po kilku krokach nagle usłyszała krzyk Stanleya: "Stój!"
Robert znów się zatrzymał. Odwrócił się do Stanleya i zdezorientowany zapytał: "Coś jeszcze, panie Yarrow?"
Stanley wpatrywał się w Roberta i zaciskał pięści. "Kim ty się w ogóle uważasz? Masz taki wypasiony samochód w swoim wieku ty






