Marilyn, która jeszcze przed chwilą była w złym humorze z powodu Jacksona i reszty, rozbawił Robert. – No tak, ja ciebie znam aż za dobrze. Przestań udawać dżentelmena. Chodźmy już do środka. Umieram z głodu.
Weszli do prywatnego pokoju, który był przygotowywany od dawna. Przed każdym z nich stał kieliszek wina, a w tle grała piękna muzyka.
– Gratuluję wygrania projektu Bay City, panie Żabiński –






