Coban’s POV
Udało nam się.
Pełny tydzień.
Żadnych wybuchów, żadnych kłótni, żadnego chaosu, który rozrywałby to wszystko, co tym razem staraliśmy się zbudować.
Tylko… my… Margot i ja… przetrwaliśmy to razem.
Byłem trochę dumny, bo podszedłem do tego w stu procentach poważnie. Trzymałem swój temperament w ryzach. Skupiałem się tam, gdzie było to konieczne.
Na niej.
Na Margot.
Na tym, by nam się uda






