– Jak sobie życzysz, panienko Veronico – odparł Matthew, unosząc brew i uśmiechając się do niej łobuzersko – oczywiście za plecami Mateo.
Z kolei Mateo czuł wielkie oburzenie. Ponieważ był to jednak rozkaz od jego dziadka, nie miał innego wyjścia, jak tylko się podporządkować. – Chodźcie, ruszajmy się – warknął z irytacją młody mężczyzna.
– Zaczekaj, wezmę swoje rzeczy. – Z tymi słowami Veronica w






