Lucian martwił się wahaniami emocjonalnymi Roxanne w ciągu ostatnich kilku dni. Nieustannie przechodziła od gniewu do załamania, a następnie znajdowała odrobinę ukojenia, by znów wpaść w gniew, zapętlona w błędnym kole. Bał się, że ona w końcu tego nie zniesie.
Dlatego zostawił ją w domu i sam udał się na posterunek policji, aby ponaglić ich do przyspieszenia procedur.
Na szczęście nakaz aresztowa






