Zmarszczka na czole Logana pogłębiła się. – Ja?
– Tak, proszę pana.
Pod jego rozczarowanym, krytycznym spojrzeniem moja gniewna pewność siebie zaczęła słabnąć. Spuściłam wzrok na notatnik w moich rękach. Ochrząknęłam, zyskując na czasie. Może bycie bezpośrednią nie było tutaj najlepszą opcją. Logan nie wydawał się na to podatny. Ale nie chciałam też kłamać.
Delikatne podejście mogło być tym, czego






