Wewnątrz muru dziedzińca, sięgającego do połowy wzrostu człowieka, Layla w ciemnoczerwonej kwiecistej kurtce, stanęła na palcach i szturchała głowę mężczyzny, strofując go.
"Ty bezmózga, głupia istoto. Gdyby nie ta przynosząca straty, nic niewarta osoba, nie stałbyś się kaleką. Byłam na tyle miła, że pomogłam ci odesłać tę przynoszącą straty, nic niewartą osobę, a ty śmiesz mi się odzywać?"
Słys






