Twarz Jane wykrzywiła się w gniewie, dłoń kurczowo ściskała policzek, gdy wypluwała jad w kierunku Audrey. "Kim ty jesteś, żeby mnie oceniać? Nawet cię nie było, kiedy miałam tego bachora!"
Spojrzenie Audrey było zimną, nieustępliwą siłą, gdy odpowiadała głosem ostrym jak szpikulec do lodu. "Traktuję Sunny'ego jak własnego syna i to jest jedyny powód, jakiego potrzebuję. Nie pozwolę, żeby ktokolw






