Z osłupiałym wyrazem twarzy Łysy przez kilka sekund stał jak wryty w ziemię, otumaniony. Następnie powlókł nogami w stronę Aquili, a jego ręce drżały, gdy meldował: „Jasmine jest już w kasynie”.
– Co? – Serce Aquili zamarło na te słowa, a jego ciemne oczy zaczęły biegać dookoła. Ona tu jest? Spojrzał w stronę drzwi, ale były puste, nie było widać żywej duszy. Co jest, do diabła? Nie mówcie mi, że






