Peter i Maria weszli do ogrodu, gdzie Katarzyna, Albert i Leonard pili kawę.
– Moi drodzy! Czekaliśmy na was, ale skoro nie wychodziliście z pokoju, postanowiliśmy zacząć śniadanie – powiedziała przepraszająco Katarzyna.
– Przepraszam, Babciu! Pracowałem, a Mary odpoczywała – odparł nonszalancko Peter, obejmując Mary opiekuńczo ramieniem.
– Nic się nie stało, Babciu. Zjemy teraz – powiedziała r






