Celeste stała jak wryta, patrząc, jak wysoka kobieta oddala się korytarzem. Nie potrafiła pojąć sensu jej słów. Powoli odwróciła głowę w stronę Petera, który wciąż stał w progu gabinetu.
Peter, widząc jej spojrzenie, natychmiast ruszył w jej stronę.
„Celeste…” wyszeptał.
Lecz w momencie, gdy Peter na nią spojrzał, przeszył go lodowaty dreszcz.
„Peter, nieważne, co się właśnie stało. Proszę… zabier






