Po ich pierwszej od dwudziestu trzech lat wspólnej nocy, Theodore obudził się i wpatrywał w piękną twarz Fiony. Nie mógł pojąć, dlaczego go chciała – przecież nie zrobił nic nadzwyczajnego.
Fiona powoli się przebudziła, czując jego spojrzenie. Na jej policzkach wystąpił delikatny rumieniec. Była naga – zupełnie naga – leżąc obok mężczyzny, o którego modliła się przez większą część życia.
– Theodor






