Kiedy wszystkie moje kończyny drętwiały, a ja nie mogłam nawet podnieść rąk, by zadać ciosy, usiadłam przed nowym workiem treningowym i wpatrywałam się w dziurę, którą w nim wybiłam. Z wnętrzności worka wysypywały się na podłogę wypchówka i piasek. Nawet nie wiedziałam, kiedy się rozerwał. Po prostu gapiłam się i płakałam, pozwalając, by wyczerpanie emocjonalne mnie pochłonęło, a chora, skrzywiona






