– Najwyraźniej zaklęcie, które na nas rzuciłaś, uznało, że wolisz tatuaże Olivera i wszyscy musieliśmy się dopasować – Dakota śmieje się, spoglądając na siebie. – Właściwie to już się do nich przyzwyczaiłem. Rozumiem ich urok. Cieszę się tylko, że obudziłem się w takim stanie, zamiast musieć przez to wszystko przechodzić, gdyby były naprawdę robione.
Uśmiecham się. – Czy to jedyna zmiana? Myślałam






