PERSPEKTYWA ARII
Wchodzę do domu obciążona torbami z zakupami i otulona resztkami ciepła miłego popołudnia spędzonego ze Stellą. Od razu zauważam Adama w salonie. Ostatnio to jego nowa rutyna – rozsiada się tam i czeka, aż wrócę do domu, żeby móc nawiązać rozmowę albo po prostu na mnie popatrzeć. To urocze i jednocześnie wyczerpujące. Czuję znajome napięcie narastające w piersi, ale postanawiam g






