PERSPEKTYWA ARII
Gdy pierwsze promienie świtu zaczynają przesączać się przez zasłony, budzę się wtulona w pierś Adama, nasze ciała wciąż splecione po minionej nocy. Ciepło jego skóry przy mojej, miarowe wdechy i wydechy oraz kojący ciężar jego ramienia oplecionego wokół mnie tworzą kokon błogości, którego nigdy nie chcę opuszczać.
Czuję jeszcze ślady naszej namiętności, sposób, w jaki nasze ciała






