Na zewnątrz panował już mróz, a ten idiota spał tak smacznie na zimnej, drewnianej ławce.
„Dobrze, niech zamarznie na śmierć! W końcu potrafi spędzić noc z kobietą w dziczy, więc na pewno nie boi się zimna!”
Mackenzie odwróciła się z lodowatym i bezdusznym wyrazem twarzy. Jednak po chwili nie mogła się powstrzymać i zadzwoniła do stróżówki, prosząc o zaniosienie kocu Emmanuelowi. Usprawiedliwiła t






