– Oczywiście, możesz przyjść i zamieszkać w dowolnej chwili! – powiedział Zane i rzucił się na Abellyn.
Wkrótce pokój wypełnił się obrzydliwymi dźwiękami, które wywoływały u Mackenzie mdłości. Zastanawiała się, czy Emmanuel i Claudette robili to samo, kiedy tamtej nocy rozbili obóz w dziczy.
Dziwne, dlaczego znów myślę o tym mężczyźnie?
Mackenzie czuła narastającą irytację. Wyszła z sali bankietow






