Z kolei wiatr mierzwił włosy Jonathana, a on sam czuł przenikliwy chłód przenikający aż do kości. Spojrzał w dół i dostrzegł przepaść pod stopami, a do jego serca szybko zakradł się strach. Naprawdę umierał z przerażenia. Chciał błagać o litość, ale jego gardło było ściśnięte i nie mógł wykrztusić z siebie ani słowa.
Wtedy Emmanuel oznajmił chłodno: "Tak właśnie wygląda groźba! Jako zwykły pies ni






