Aaron skulnął się w kąt, pokonany i przygnębiony.
Jeśli będzie naciskał, tylko się bardziej upokorzy.
Nie mając nic lepszego do roboty, opadł na krzesło i posępnie popijał drinka.
Wkrótce Phoebe przysunęła się do niego.
– Czego chcesz? Przyszłaś, żeby mi dopiec? Znikaj! – warknął Aaron lodowato.
Twarz Phoebe pociemniała. Ewidentnie nie zrobiło na niej wrażenia jego dąsanie się.
– Och, nie wyżywaj






