"Jesteś ślepy, czy po prostu jesteś pieprzonym potworem bez krzty empatii?! Widzisz, w jakim on jest stanie?!" wrzasnęła Edyta.
"To nie ja go do tego doprowadziłam, ty bufono, więc daruj sobie te moralizatorskie bzdety," odparłam, wyrywając jej formularz i trzaskając nim o stolik obok jego łóżka. "Przez lata ratowałam ci życie, Edwardzie. Moją krwią. Nic ci nie jestem winna. Wszystko, co mogłam d






