Edward wysiadł z samochodu w samą porę.
Skoro tu był, pomyślałem, że nie mam już moralnego obowiązku, żeby gonić Edith.
– Twoja siostra ma kłopoty. Idź jej poszukaj! – powiedziałem.
Wyglądał na zdezorientowanego. – Co? Edith kazała mi tu przyjechać po ciebie! Powiedziała, że oboje piliście.
– Ja nic nie piłem! A co ważniejsze, nie martw się o mnie. Twoja siostra ma kłopoty! Prowadzi, choć nie powi






