Podążyłam za spojrzeniem Sorena w stronę tego bohaterskiego strzępu odzieży, teraz zwęglonego na węgiel. Kolejna fala paniki mnie ogarnęła. Gdyby to coś trafiło mnie w twarz… albo, co gorsza, Sorena w głowę…
„Sol? Gdzie ona jest?”
„Ona… ona tu była!” wyjąkałam, cała się trzęsąc. „O Boże, czy ją też to ochlapało?!”
W łazience panował tłok, a kilka osób było rannych. Ruszyłam biegiem w tamtą stronę.






