Moje serce podskoczyło, a ja instynktownie odwróciłam się w stronę Sorena.
– Dziadku, ja…
Soren dopiero zaczął, gdy William mu przerwał: – Próbuję sobie pogawędzić z panną Jones, młodzieńcze. Czemu przeszkadzasz? Co niby mógłbym zrobić wybawicielowi twojego życia, hmm?
Choć ton Williama pozostał uprzejmy, to to jego uporczywe „panno Jones” mówiło samo za siebie.
Oblana. Nie zdałam egzaminu.
Próbow






