Alkohol we krwi robił swoje, otumaniał mnie coraz bardziej, aż w końcu odpłynęłam w głęboki sen.
Odpłynęłam na dobre – nawet nie słyszałam dzwoniącego dwa razy telefonu. Dopiero łomot do drzwi wyrwał mnie ze snu.
Ociężała, sprawdziłam godzinę. Była już północ.
Nie mogłam pojąć, kto mógłby walić mi do drzwi, skoro mamy wolne popołudnie i nie musimy rano wstawać.
Kiedy otworzyłam, w progu stali Cher






