Bukiet tkwił przede mną nieruchomo, jakby miał tam pozostać na wieki, dopóki po niego nie sięgnę.
Soren wbił w Edwarda ponure spojrzenie. Lekko skinął głową w stronę Seana.
Sean zrozumiał. Ruszył, by odebrać kwiaty, lecz Edward mu to uniemożliwił.
– No weź, Tay. Jestem tu, gotów puścić w niepamięć twój udział w cierpieniu mojej rodziny, bo szczerze ci dobrze życzę. Czy naprawdę nie potrafisz przyj






