Jane złapała Yale'a za ramię i uniosła brwi. "Eden, nie lubisz przyjmować pochwał. Poprawa Yale'a była częściowo dzięki tobie. Nie śmiem przypisywać sobie zasług!"
"Dziękuję! Jeśli masz jakieś prośby na inny dzień, śmiało mnie proś. Spełnię je!"
"Dobrze, pamiętaj o obietnicy."
Josh i reszta odeszli, rozmawiając i śmiejąc się.
W pokoju zostali tylko Yale i Jane.
"Denerwujesz się... Jane..."
Yale na






