Dwaj służący podtrzymujący Renaulta nagle poczuli jego bezwładny ciężar. Ot tak po prostu runął na podłogę. Nawet we dwójkę nie zdołali go utrzymać w pionie.
– Renault!
– Mój drogi!
Rodzina Conerych była w szoku. Wszyscy podbiegli do niego, odepchnęli służących i sami pomogli mu wstać.
Poklepywali go po plecach i masowali jego rynienkę podnosową. Ktoś poszedł przynieść mu szklankę ciepłej wody






