Grupa ludzi strzeliła kostkami i uśmiechnęła się złośliwie, przechodząc do ataku.
Trzask!
Bam!
Bum...
Andrius szedł nieprzerwanie i uderzał każdego, kto się do niego zbliżył.
Było to plaskacz albo cios wymierzony prosto w ich twarze.
Pewnym krokiem szedł naprzód.
Żaden z ochroniarzy nie miał z nim szans. Wszyscy zostali powaleni na ziemię i nie mogli się podnieść. Z ich ust dobywały się jedynie ję






