Cyntia znalazła trzy sztylety przy ludziach leżących na ziemi. Bez wahania przykucnęła, żeby dźgnąć Normana.
– Ach, ty suko. Co do cholery robisz? – wrzasnął Norman z bólu.
Cyntia celowo wbijała nóż w miejsca, które bolały najbardziej.
Cyntia zmarszczyła brwi niezadowolona. Nadepnęła na jego rany kłute i ostrzegła: – Teraz jesteś w moich rękach. Nie waż się mnie lekceważyć!
Po tych słowach odwróci






