– Serena, masz gości! – zawołała mama z dołu.
– Gości? Kogo? – zapytałam Sienę i czekałam, aż mi odpowie. Jedyne co mogła zrobić, to gaworzyć i rozglądać się dookoła; niestety niewinne dziecko nie miało pojęcia o bałaganie, w jakim tkwiliśmy.
Po usłyszeniu głosu Danieli i pozostałych muszkieterek, planowałam zrobić unik, ale było już za późno.
– Serena! W ogóle do nas nie dzwoniłaś, więc przyszłyś






