„Uwierzysz w to, Sieno?” – poskarżyłam się, ruszając z miejsca, ale nie usłyszałam jej zwykłego gaworzenia i szybko uświadomiłam sobie, że nie ma jej ze mną.
To było świetne. Nie miałam nawet Sieny, do której mogłabym się odezwać. Kiedy mówiłam Christianowi o chęci większego zaangażowania, nie to miałam na myśli. Nie mogłam nawet nacieszyć się czasem z rodziną, bo musiałam wykonywać robotę Christi






