Minęła około godzina, a po Luce wciąż nie było śladu. Mimo to zdążyliśmy już zrobić większość zdjęć, ale wciąż tkwiliśmy na miejscu, mając nadzieję na najlepsze. Członkowie rodziny zaczynali się niecierpliwić, a czas uciekał.
— Czy Johnny nie może do niego zadzwonić? — zapytałam Christiana, który natychmiast pokręcił głową. — Nie sądzę, żeby to był dobry pomysł, Sereno...
— Christian, ludzie zaczy






