Marvin
– Marvin!
Spojrzałem na mojego młodszego brata, Santiago, który wbiegł do sali widzeń i rzucił mi się w ramiona. Nie, nie miał dziesięciu lat, miał dwadzieścia jeden, ale miał tendencję do zachowywania się jak małe dziecko.
– Co tam, Santiago! – przywitałem go i wciągnąłem w uścisk. Ostatni raz widziałem go poza tym miejscem tydzień przed jego siedemnastymi urodzinami. – Niech ci się dobrze






