Marvin
– To wasz człowiek! – wskazałem. – Danny Hernandez.
Nie minęło nawet kilka dni, a już znalazłem się w biurze DEA. Wolność trwała krótko i nadszedł czas, by wziąć się do roboty.
Spojrzałem w oczy agenta Clovera. Człowieka, który zamierzał uprzykrzyć mi życie.
Ktoś musiał wziąć na siebie winę za morderstwo agenta Maddensa, i nie miał to być Santiago. Wszczynanie bójki i ewentualna wojna z Her






