Elena
„Przepraszam, moja wina”.
Naciągnęłam kaptur na głowę i schyliłam się, by podnieść telefon, zdeterminowana, by zignorować wszelki kontakt z osobą, która na mnie wpadła.
– Nie ma sprawy – szepnęłam, po czym pospiesznie odeszłam i skierowałam się w stronę baru. Dziś był dzień pracy, a wesele zbliżało się wielkimi krokami, co oznaczało również, że moje spotkanie z Marvinem było coraz bliżej, a






