Marvin
– Spokojnie. To ja! – warknął Victor. Spojrzałem mojemu adoptowanemu bratu prosto w oczy i pchnąłem go na ścianę.
– Tym bardziej mam powód, żeby cię udusić!
Zacisnąłem dłoń na jego gardle na ułamek sekundy, po czym go puściłem, nie chcąc psuć dnia Tiago. Nie pragnąłem niczego bardziej, niż zabić tego bękarta, który ukradł mi ojca, ale to musiało poczekać.
– Gdzie jest tata?
Victor zakaszlał






