Elena
— Proszę, usiądź.
Nerwowo obracałam klucze w dłoniach i postąpiłam zgodnie z poleceniem Marvina, siadając na krześle obok łóżka szpitalnego. Wzięłam głęboki oddech i podniosłam głowę, by na niego spojrzeć. Marvin miał łagodny uśmiech na twarzy i sądząc po wyglądzie, czuł się całkiem nieźle.
Nie bał się kontaktu wzrokowego i wpatrywał się we mnie, jakbym była zobowiązana do prowadzenia rozmow






