Elena
Godziny zamieniły się w dni, a ja wciąż nie otrzymałam telefonu od Pantery. Była to jedyna rzecz, która trzymała mnie w napięciu, ale nic się nie działo. Pieniądze nie rosną na drzewach, więc mimo wszystko wróciłam do pracy.
Wyczerpana oparłam głowę o bar, wsłuchując się w ciszę pustego lokalu. Osobiście uważałam, że otwieranie koktajlbaru rano nie ma najmniejszego sensu, ale mniejsza z tym.






