Elena
– Elena, uważaj!
Marvin objął mnie ramieniem i zasłonił, gdy rowerzysta niemal w nas wjechał. Co było nie tak z tymi ludźmi?
To był nasz drugi dzień w Amsterdamie, a ja z jakiegoś powodu wciąż nie mogłam się przyzwyczaić. Spojrzałam w górę na Marvina. – Wszystko w porządku? – zapytał. – Nie. – Pokręciłam głową. – Chyba umrę na tej wycieczce.
– Tak, też tak myślę.
Zanim się zorientowałam, Mar






