Elena
– Nie, mamo. Obiecuję ci – nic mi nie jest! – mówiła Amelia przez telefon. Siedziałam na sofie, podsłuchując jej rozmowę, i nie mogłam powstrzymać zazdrości.
Wydawało się, że prowadzi jakąś dyskusję ze swoją mamą, co prawie przypomniało mi o moim tacie. Ciekawe, co u niego?
Niestety, to już nie były moje zmartwienia. To była cena, którą musiałam zapłacić za bycie z Marvinem, i byłam gotowa j






