Lucas
Oparłem dłoń na nagrobku mojej mamy i uśmiechnąłem się. – Już prawie mi się udało, mamo – powiedziałem szeptem. – Proszę, wytrzymaj jeszcze trochę.
Nadszedł czas na moje cotygodniowe spotkanie z Georgem Torresem i wiedziałem, że nie będzie zbyt zadowolony, biorąc pod uwagę, że nie przekazałem mu jeszcze żadnych użytecznych informacji.
Odkryłem, że jego tak zwana prezentacja była niczym więce






