Aria
Vince zabrał mnie na przejażdżkę i wierzcie lub nie – byłam przerażona. Nie powiedział ani słowa, a jego dłoń, mocno zaciśnięta na kierownicy, kazała mi wierzyć, że nie przyjechał tu na pogawędkę o ślubie.
Po chwili jazdy Vince zatrzymał samochód na poboczu i odwrócił się, by na mnie spojrzeć.
Wziął głęboki oddech. – Skoro oboje podpisaliśmy kontrakt, po prostu powiem to, co leży mi na sercu.






