(Winona)
Siedzimy z Lisą w salonie, dopijając szampana. Mam wrażenie, że tylko te bąbelki powstrzymują mnie przed rozpadnięciem się w kałużę zmęczonych emocji.
Z pewnością nie potrzebowałam całej butelki. Czuję się lekko wstawiona już po kilku kieliszkach.
Biorę łyk i wydaję długie westchnienie. "Nie mogę uwierzyć, jak blisko byłam dzisiaj śmierci," mówię, ledwie słyszalnym szeptem. "Ashlyn jes






