(Judy)
Wiem, że dziś miało być posiedzenie zarządu. Cokolwiek, szczerze mówiąc, i tak straciłam radość życia.
Może zacznę rejsować. Już nic tu dla mnie nie ma. Potem mogę pójść być więźniem swojej własnej woli w moim zamku.
Dzwoni mój prawnik, odbieram. „Halo.”
Głos Marka jest napięty i wyważony. „Judy, nie uwierzysz, co zaraz ci powiem.”
„Spróbuj” – mówię, przewracając oczami.
Prawnicy zawsze maj






