(Judy)
Siedząc za biurkiem, mierzę Gabriela długim, uważnym spojrzeniem. Jest spokojny, opanowany, ubrany w elegancki, skrojony na miarę garnitur, który sprawia, że wygląda dokładnie tak profesjonalnie, jak chce, żebym w to wierzyła.
Ale ja już za długo w tym siedzę, za dużo widziałam, żeby komukolwiek wierzyć na słowo. Zwłaszcza nie zaginionemu synowi Grega.
„Przejdźmy od razu do sedna,” mówię, s






