(Winona)
Wpycham drzwi do mieszkania Lisy, poranne światło razi mnie niemiłosiernie. Mam na sobie okulary przeciwsłoneczne, ale i tak mrużę oczy jak wampir.
Moja sukienka z wczorajszego wieczoru lepi się do mnie w każdym możliwym, złym miejscu, a moje włosy?
Powiedzmy tylko, że widziały lepsze dni. Tak jak i moje wnętrzności, które obecnie są jedną, wielką papką. Wszystko mnie boli i pulsuje w mie






